Opieka nad stroną WordPress. Co powinien zawierać abonament, za który płacisz
Strona internetowa nie jest przedmiotem, który się kupuje i odstawia. Jest oprogramowaniem podłączonym do internetu, złożonym z kilkunastu niezależnie rozwijanych elementów, z których każdy może się zepsuć albo stać się furtką dla kogoś z zewnątrz.
Większość właścicieli firm odkrywa to w jednym z trzech momentów: gdy strona przestaje działać po automatycznej aktualizacji, gdy Google oznacza ją jako niebezpieczną, albo gdy trzeba coś odzyskać i okazuje się, że kopii nie ma.
Co się psuje i dlaczego
WordPress to rdzeń systemu plus motyw plus zwykle od kilkunastu do kilkudziesięciu wtyczek. Każdy z tych elementów aktualizuje inny autor, we własnym tempie, bez wiedzy o pozostałych.
Trzy najczęstsze scenariusze awarii:
Konflikt po aktualizacji. Wtyczka aktualizuje się automatycznie w nocy i przestaje współpracować z motywem. Rano formularz kontaktowy nie wysyła wiadomości, a nikt tego nie zauważa przez dwa tygodnie, bo nikt nie testuje formularza codziennie.
Porzucona wtyczka. Autor przestał ją rozwijać trzy lata temu. Działa, więc nikt jej nie rusza, dopóki nie okaże się, że zawiera lukę, przez którą ktoś wgrał na serwer swoje pliki.
Nieaktualne PHP. Hosting podnosi wersję PHP, a stara wtyczka przestaje z nią współpracować. Efektem bywa biała strona albo tysiące błędów krytycznych dziennie, których nie widać z zewnątrz, dopóki nie padnie akurat ta podstrona, która sprzedaje.
Żaden z tych scenariuszy nie wynika z zaniedbania właściciela. Wynikają z tego, że strona jest żywym systemem.
Co powinno być w abonamencie
Lista, według której warto porównywać oferty. Jeżeli czegoś na niej brakuje, warto zapytać dlaczego.
Kopie zapasowe poza serwerem strony. To jest punkt, na którym najczęściej oszczędza się po cichu. Kopia trzymana na tym samym serwerze co strona nie jest kopią zapasową, bo znika razem z nim. Sensowne minimum: codzienna kopia bazy, tygodniowa kopia plików, przechowywanie w innym miejscu, retencja co najmniej 30 dni.
Testowe odtworzenie kopii. Kopia, której nigdy nie odtworzono, jest hipotezą. Raz na kwartał ktoś powinien sprawdzić, że da się z niej postawić działającą stronę.
Aktualizacje wykonywane ręcznie, po sprawdzeniu. Nie „włączone automatyczne aktualizacje”, tylko przegląd, aktualizacja i sprawdzenie kluczowych ścieżek: strona główna, formularz, koszyk, kasa.
Monitoring dostępności. Sprawdzanie co kilka minut, czy strona odpowiada, z powiadomieniem. Bez tego o awarii dowiadujesz się od klienta.
Monitoring bezpieczeństwa. Skanowanie plików, wykrywanie zmian, blokada prób logowania. Plus reakcja, gdy coś się wydarzy, bo samo wykrycie niczego nie naprawia.
Aktualizacja certyfikatu i domeny. Banalne, a wygasły certyfikat potrafi odciąć ruch na kilka dni.
Raport. Comiesięczne zestawienie: co zaktualizowano, czy były awarie, ile trwały, czy kopie się wykonały. Bez raportu nie masz jak sprawdzić, czy cokolwiek się dzieje.
Określona pula godzin na drobne zmiany. Zmiana numeru telefonu, dodanie podstrony, podmiana cennika. To jest część, którą klienci wykorzystują najczęściej i którą najłatwiej porównać między ofertami.
Czego w abonamencie zwykle nie ma, a klienci tak zakładają
Warto to wyjaśnić przed podpisaniem, bo tu powstaje najwięcej nieporozumień.
Rozwój funkcjonalności, czyli nowe moduły, integracje, przebudowa sekcji, to zwykle osobne zlecenie. Tworzenie treści, zdjęć i grafik również. Pozycjonowanie to inna usługa, choć opieka techniczna jest jej warunkiem. Naprawa skutków włamania bywa wyłączona z ryczałtu albo objęta limitem.
Uczciwa oferta mówi o tym wprost. Oferta, która obiecuje wszystko w niskiej cenie, zwykle oznacza, że nikt tego nie policzył.
Ile to kosztuje
Widełki dla polskiego rynku, przy jednej stronie:
| Zakres | Cena miesięczna |
|---|---|
| Podstawowy: kopie, aktualizacje, monitoring dostępności | 150-350 zł |
| Rozszerzony: dodatkowo bezpieczeństwo, raport, 1-2 godziny zmian | 350-700 zł |
| Sklep internetowy: jak wyżej plus testy ścieżki zakupowej i wyższy priorytet | 700-1 500 zł |
Sklep kosztuje więcej nie dlatego, że jest większy, tylko dlatego, że każda godzina niedostępności to policzalna strata, a aktualizacja wtyczki płatności wymaga przetestowania realnej transakcji.
Punkt odniesienia, który warto sobie policzyć: ile kosztuje jeden dzień niedziałającej strony w Twojej firmie. Dla wielu firm usługowych to więcej niż roczny koszt opieki.
Jak sprawdzić, czy ktoś faktycznie coś robi
Cztery pytania do obecnego dostawcy. Odpowiedzi powinny przyjść od ręki.
- Kiedy wykonano ostatnią kopię i gdzie ona leży? Poproś o dowód, nie o zapewnienie.
- Kiedy ostatnio odtworzono kopię testowo?
- Jaka wersja PHP jest na serwerze i czy wszystkie wtyczki ją obsługują?
- Ile wtyczek nie było aktualizowanych przez autora od ponad roku?
Jeżeli którakolwiek odpowiedź brzmi „muszę sprawdzić” i nie wraca w ciągu dnia, wiesz, ile jest warta ta opieka.
Możesz też sprawdzić dwie rzeczy samodzielnie, bez dostępu do panelu: czy strona ma ważny certyfikat i czy w Google Search Console nie ma ostrzeżeń o bezpieczeństwie.
Najczęstsze pytania
Czy da się prowadzić stronę bez opieki?
Da się, jeżeli ktoś w firmie regularnie aktualizuje, robi kopie poza serwerem i sprawdza działanie kluczowych funkcji. W praktyce sprowadza się to do przeniesienia obowiązku, a nie do jego usunięcia.
Czy wtyczka do kopii zapasowych wystarczy?
Sama wtyczka to tylko mechanizm. Potrzebne jest jeszcze przechowywanie poza serwerem, kontrola, czy kopie faktycznie się wykonują, i okresowe odtworzenie. Wtyczka, która od pół roku zapisuje puste pliki, wygląda tak samo jak działająca.
Co zrobić, gdy strona została zainfekowana?
Odciąć dostęp, zmienić wszystkie hasła łącznie z FTP i bazą, przywrócić czystą kopię sprzed infekcji, zaktualizować wszystko i dopiero wtedy przywracać ruch. Samo usunięcie znalezionych plików zwykle nie wystarcza, bo napastnik zostawia więcej niż jedno wejście.
Czy opieka obejmuje hosting?
Zwykle nie, to osobna usługa i osobna faktura. Warto natomiast, żeby opiekun miał do hostingu dostęp, bo bez niego część problemów jest nie do rozwiązania.
Podsumowanie
Opieka nad stroną nie jest usługą, którą widać, dopóki czegoś nie zabraknie. Ocenia się ją po tym, co się nie wydarzyło: po awarii, która trwała dziesięć minut zamiast dwóch dni, i po kopii, która była wtedy, gdy okazała się potrzebna.
Prowadzimy opiekę nad stronami i sklepami, które budujemy, a także nad serwisami zbudowanymi wcześniej przez kogoś innego. W tym drugim przypadku zaczynamy od przeglądu stanu, żeby wiedzieć, co przejmujemy. Napisz do nas, jeżeli chcesz taki przegląd.
